Ciekawe artykuły

Artykuł numer 6: Grudzień 2018. Planowanie – jak się do tego zabrać, by znaleźć czas na to co jest dla nas naprawdę ważne?

Grudzień jest specyficznym miesiącem – dużo przygotowań przed świętami, sporo zadań do wykonania w pracy przed zamknięciem starego roku. Dodatkowo obowiązki związane z domem i rodziną. Jak w tym wszystkim znaleźć czas na rozwój?

Najistotniejsze jest to, by z kartką w ręku rozpisać priorytety, a później realnie nanieść je na kalendarz papierowy lub cyfrowy. Osobiście jestem wzrokowcem i w dodatku potrzebuję użyć kartki papieru – ta wersja bardziej do mnie przemawia.

Gdy mamy już priorytety, wtedy wiemy już, że inne zadania są mniej ważne. Dzięki temu asertywnie możemy je wykreślić i/lub przenieść na inny tydzień/miesiąc. Warto też uwzględnić czas na tzw. rzeczy niespodziewane, które zawsze mogą się pojawić. Dzięki temu łatwiej będzie nam ogarnąć priorytety. Zawsze warto mieć bufor czasowy- bez niego ani rusz!

Jak znaleźć więcej czasu na … rozwój? W grudniu??? …. Hmmmm…. Wbrew pozorom to nie jest tylko czas na pracę, gotowanie i sprzątanie. Warto zastanowić się, czy nie zrezygnować np. z 12 potraw i zrobić tylko 6. Dokładnie – najważniejsza jest atmosfera i ludzie wokół nas, a nie to ile potraw będzie na stole….

Dzięki temu, zyskamy więcej czasu, by się ogarnąć i nabrać sił, by lepiej rozpocząć nowy 2019 rok.
Będziemy mieć chwilę czasu na refleksję, na reset a tym samym być może między 28 grudnia a 30 grudnia (minimum 2-3 godziny) uda nam się znaleźć chwilę na samorozwój – przeczytanie książki np. na temat lepszego zarządzania czasem; znalezienie dopasowanych dla siebie podcastów (internetowych audycji radiowych) po angielsku, niemiecku czy hiszpańsku np. o podróżowaniu czy muzyce. Podcasty to dobre rozwiązanie – dzięki nim w naturalny sposób możemy poszerzać wiedzę związaną z nauką języków obcych.

Ten czas warto wykorzystać także po to, by usystematyzować sobie informacje zdobyte w przeciągu ostatnich 3 miesięcy, gdy braliśmy udział w jakiś szkoleniu. Jeśli uczymy się języka – warto zrobić sobie mini-wersję słówek do szybkich powtórek, np. w formie papierowej, w formacie A6. Nawet jeśli wpiszecie tam tylko 200 słów i zwrotów poznanych przez ostatnie 3 miesiące nauki to będzie sukces i jednocześnie duży krok do przodu! Pamiętajcie o tym, by wpisać tam także wymowę:)*

Z reguły między 22 grudnia a 27 grudnia sporo czasu poświęcamy rodzinie i przyjaciołom. Spędzamy z nimi sporo naszego wolnego czasu, rozmawiamy i odwiedzamy się wzajemnie. Dla osób, które wierzą jest to czas na wyciszenie i osobistą relację z Bogiem – jeden na jeden, nawet jeśli ktoś ma tylko 1 czy 2 dni wolnego ze względu na wykonywany zawód. Druga połowa grudnia jest wypełniona różnymi zadaniami po brzegi, dlatego też warto zastanowić się co jest naprawdę ważne i skoncentrować się na priorytetach.

Myślę, że dla równowagi, po czasie spędzonym z bliskimi warto podczas tych pozostałych 3 dni (28, 29, 30) przeznaczyć minimum 2 godziny dziennie na inne kwestie, które też są dla nas ważne. Dzięki temu nie wypadniemy z rytmu. Wręcz przeciwnie uda nam się wejść na ścieżkę rozwoju. W rezultacie lepiej będziemy wdrażali nowe zadania (zmiany) w styczniu, w 2019 roku.

Życzę powodzenia!

Magdalena

P.S. Zapraszam także do pobrania mojego kalendarza do rozplanowania miesiąca grudnia 2018, zwłaszcza jeżeli chodzi o utrwalenie wiedzy związanej z nauką języka obcego. Good luck!

Materiały do pobrania

 

 

Artykuł numer 5: Co tak naprawdę kryje się za słowem motywacja, gdy chcemy osiągnąć sukces?

Nauka języków to ambitne, ale nie zawsze łatwe zadanie, zwłaszcza jeżeli chcemy zdobyć wiedzę na poziomie certyfikatu (B2 czy C1 i/lub z zakresu biznesowego, prawniczego czy medycznego).

Nauka to proces, który warto rozłożyć sobie na części, nie zapominając przy tym o otaczającym nas świecie – rodzinie, przyjaciołach, pracy, itd.

Motywacja to bardzo pozytywne słowo, kojarzy nam się z czymś bardzo przyjemnym. Super, tak powinno być. Bardzo często okazuje się jednak, że sama motywacja nie wystarczy …. i tutaj warto pomyśleć o …. wprowadzeniu małymi krokami systemu związanego z nawykami i samodyscypliną. Tutaj, dla każdego będzie to wyglądało zupełnie inaczej. Osoby, które wstają bardzo wcześnie, będą mogły poświęcić na naukę np. ok 20 minut dziennie rano, np. o 5.40 czy 6.40 lub 7.40 (na początek tylko 20 minut, by organizm przyzwyczaić powoli do zmian). Z kolei, osoby, które pracują do 2 czy 3 w nocy będą w stanie zabrać się do nauki np. około godziny 18 czy 19. Każda osoba ma zupełnie inny zegar biologiczny, każdy z nas funkcjonuje inaczej. Dlatego też ważne jest, by wybrać dla siebie najlepszą porę do nauki.

Wiadomo, że nie od razu Rzym zbudowano i że organizm będzie potrzebował około miesiąca czasu, by się przestawić na nowy tryb. Nie jesteśmy robotami, tylko ludźmi. W związku z tym zajmie nam to parę tygodni, by np. 3 razy w tygodniu po 20 minut rano lub wieczorem w totalnym skupieniu zacząć efektywnie uczyć się np. angielskiego biznesowego (z wyciszonym telefonem i bez „plumkająco – rozpraszających przypominajek z Facebook’a”). O tym, w jaki sposób wybrać odpowiednie miejsce do nauki – odsyłam do mojego poprzedniego artykułu, do artykułu nr 4. Tak zgadza się, miejsce nauki to bardzo istotna kwestia.

Gdy na początku założymy sobie, że np. przez 3 dni w tygodniu będziemy uczyć się języka obcego po 20 minut, to możemy się na początku rozczarować. Mianowicie, może okazać się, że udało nam się np. tylko 2 razy w tygodniu po 20 minut. Ten wynik nie będzie zły. Będzie on oznaczał, że wchodzimy na ścieżkę samodyscypliny. Z czasem wynik będzie lepszy. (Oczywiście, gdy mamy grypę czy uroczystość rodzinną, to ten czas nam przepadnie i na ma sensu robić sobie z tego powodu wyrzutów. Warto natomiast zrobić wszystko, by ponownie na tą ścieżkę samodyscypliny wrócić).

Naukowcy zgodnie twierdzą, że nasz organizm potrzebuje około 21 dni, by się przestawić na tzw. nowy tryb działania, tzn. by wyrobić w sobie tzw. nowe nawyki. Zaokrąglając to nawet do miesiąca, można przyjąć, że po około 30 dniach będziemy częściej zaglądać do materiałów związanych z nauką i że … nauka będzie nam sprawiać przyjemność.

To nie przypadek, że wybrałam do tego artykułu zdjęcie z nazwiskiem sportowca, którego bardzo cenię jeżeli chodzi o jego osiągnięcia sportowe. Za każdym razem, gdy miałam trudności w koncentracji czy słabsze dni, to wtedy stawiałam sobie przed oczyma np. Roberta Korzeniowskigo. Słuchałam audycji radiowych z jego udziałem, oglądałam jego nagrania w postaci wideo. To dawało mi bodziec do działania, sprawiało, że byłam w stanie zabrać się do ważnych dla mnie zadań, np. do przygotowań do trudniejszych egzaminów itp.

Robert Korzeniowski osiągnął dużo, mimo iż zaczynał od totalnego zera. To dawało mi dużo do myślenia. Dzięki historii Roberta Korzeniowskiego uświadomiłam sobie, że niemożliwe nie istnieje i tak naprawdę tylko od nas zależy czy będziemy dążyć do tego, by osiągnąć to na czym nam zależy. Patrząc na Roberta i słuchając tego co mówi, wiedziałam, że sama motywacja nie wystarczy, że tutaj będzie potrzebna także moja własna samodyscyplina związana z nauką – czyli nauka nie tylko w tzw. pochmurne dni, ale także wtedy, gdy za oknem jest piękna pogoda. Tak, to było najtrudniejsze, ale się udało. Dziś łączę naukę/pracę z wątkiem sportowym. Dzięki temu mózg zupełnie inaczej funkcjonuje.

Niektóre osoby, mówią mi, że dzięki wysiłkowi fizycznemu, pracują/uczą się o wiele efektywniej i zamiast robić coś w 2 godziny, to poświęcają na daną rzecz np. 40 minut. To duża różnica.

Życzę powodzenia w waszym planowaniu, jeżeli chodzi o naukę języka. Inspirację, do planowania znajdziecie na moim Fanpage na Facebook’u: english4work. Znajduje się tam zarys kalendarza z rozpiską celów na dany tydzień. Dla każdej osoby, będzie wyglądało to zupełnie inaczej, ponieważ każdy jest na innym poziomie i chce osiągnąć inny i/lub podobny cel:)*. Zachęcam do tego, by stworzyć podobną rozpiskę dla siebie niezależnie od tego czy pracujecie samodzielnie czy ze swoim coach’em, trenerem, nauczycielem.

Good luck!

Artykuł numer 4: Jak znaleźć dobre miejsce do nauki? Czyli dlaczego otoczenie, w którym jesteśmy ma tak duży wpływ na wiedzę, którą chcemy przyswoić?

Wielu moich słuchaczy ma z tym problem. Wiele osób zadaje mi pytanie – ale w jaki sposób najlepiej przyswoić sobie wiedzę niezależnie od tego czy są to tylko zwroty i słówka dotyczące konwersacji czy powtórka przed większym egzaminem.

Jest kilka możliwości. Przede wszystkim polecam przyjechać w okolice, gdzie odbywają się zajęcia 20 minut czy nawet 40 minut wcześniej. Warto bowiem we własnym samochodzie lub lokalnej kawiarni usiąść i przy herbacie/kawie na spokojnie powtórzyć najważniejsze informacje. Dzięki temu zabiegowi mózg przestawi się na myślenie po angielsku. W rezultacie, zaraz po wejściu na zajęcia zaczniecie mówić po angielsku – lepiej lub gorzej, ale będzie wam o wiele łatwiej.

Niektóre osoby robią to samo po zakończonych zajęciach. Wiedzą bowiem, że gdy zajrzą raz jeszcze do materiału już po zakończonych zajęciach, to wtedy zapamiętają o wiele więcej informacji.
Ta metoda wymaga dyscypliny: wcześniejszego wyjścia z domu, przygotowania sobie kawy/herbaty w termicznym termosie. Na zajęciach – oczywiście napój na pewno będzie, ale mówię tutaj o tym czasie przed zajęciami, gdy przez 20 minut czy 40 minut będziecie powtarzać materiał, słuchać utworów po angielsku i/lub zaleconych przez lektora słuchowisk czy słuchanek.

Wielu moich studentów widzi ogromną różnicę, gdy zastosują się do tych wskazówek. Dzięki metodzie powtórek przed zajęciami, studenci zaczynają używać konkretne zwroty podczas kolejnych zajęć. Dzięki temu wzrasta pewność siebie i krok po kroku przełamywane są bariery związane z mówieniem po angielsku.

Druga metoda jest związana z tym, by mimo zabieganych czasów, w których żyjemy znaleźć takie 2-3 godziny, by wyjść z domu i skoncentrować się tylko na nauce. Tutaj dobrze sprawdza się np. park, nowoczesna biblioteka i inne miejsca, gdzie nie będzie rozpraszać nas nasza własna lodówka, muzyka, którą kochamy itd. Tak … te najprostsze rozwiązania są najlepsze. Gdy zostaniemy w domu i na dodatek będziemy mieć cały czas włączony telewizor, Facebook i telefon, to nic dobrze nie zrobimy.

Oczywiście w obu przypadkach, w obu metodach warto wyciszyć telefon – tylko dzięki temu będziemy w stanie skoncentrować się na danej rzeczy przez 20 minut, 40 minut czy 1,5 godziny. (Wyciszony telefon – możemy zawsze spojrzeć czy był jakiś ważny telefon i czy przyszła ważna wiadomość).

Warto zadbać o to, by uczyć się mniej, ale bardziej efektywnie i przy większym skupieniu. Jeśli tego nie zrobimy, nie osiągniemy celów, o których myślimy od dłuższego czasu. Dodatkowo, dobrze jest poinformować osoby, które są obok nas – rodzinę, przyjaciół, że mamy taki czas, takie 20-40 minut np. 2 czy 3 razy w tygodniu, że jesteśmy dostępni w ograniczonym zakresie. Gdy poinformujemy innych, że z ważnej dla nas przyczyny nie jesteśmy w stanie odpowiedzieć na każdego e-mail’a czy sms’a od razu, to uda nam się ogarnąć temat kreowania nawyków, samodyscypliny i lepszej koncentracji. Gdy będziemy w pięciu miejscach na raz, to tak naprawdę nic nie zrobimy dobrze….

Warto zapamiętać, że aby wiedza pozostała w naszych głowach na dłużej, to należy także ćwiczyć – tak mówię tutaj o aktywności fizycznej. Dla jednych jest to siłownia, dla innych spacer po parku. Ja zalecam, by połączyć przyjemne z pożytecznym czyli np. w miesiącach gdy jest ciepło iść na dłuższy spacer po parku i w 20 minutowej przerwie usiąść i pouczyć się angielskiego. Dotleniony mózg uczy się szybciej. Zimą – 20 minutowy marsz na świeżym powietrzu w drodze do biblioteki czy kawiarni na herbatę, a później np. 40 minut intensywnej nauki. To się naprawdę sprawdza i przynosi wymierne efekty.

Swoje wskazówki kieruję przede wszystkich do osób, które są przed ważnymi egzaminami i mają czas oraz chęci, by nauczyć się języka obcego.

Życzę powodzenia w nauce!
Pozdrawiam,
Magdalena

 

 

Artykuł numer 3: Gdzie ta motywacja? Jak ogarnąć ten trudny egzamin? – Czyli przygotowanie do egzaminu z zakresu Business English na poziomie B2/C1.

Często słyszę – Tak mi się nie chce …..; Żeby mi się chciało tak, jak mi się nie chce …..

Hmmm – a gdyby tak spojrzeć na ten problem z innego punktu widzenia?

Przygotowanie do egzaminu na poziomie B2/C1 to wyzwanie niezależnie od tego czy za oknem jest lato i 35 stopni C w cieniu czy minus 10 stopni C zimą.

Wiele osób uczy się z testów typu A/B/C itp.– jest to jedno z rozwiązań. Dzięki tego typu testom można zobaczyć gdzie konkretnie jest problem – co należy powtórzyć, odświeżyć a czego nauczyć się od początku. Problem polega tylko na tym, że często konkretna studentka czy student nie mają jeszcze wiedzy w postaci podstawowych słów i zwrotów z zakresu Business English zarówno po angielsku jak i … po polsku.  Uczenie się z testów ma sens pod warunkiem, że dana osoba ma solidne podstawy z zakresu słownictwa i gramatyki a także z zakresu ekonomii (popyt, podaż; podstawowe zagadnienia dotyczące logistyki, kosztów komparatywnych itp.)

Powstaje tylko jedno pytanie – czy ta cała nauka, niezależnie od wybranej metody ma jakiś sens?

Wiele osób z Politechniki czy Uniwersytetu nawet kilkanaście razy podchodzi do tego samego egzaminu, bo nie może osiągnąć poziomu B2/C1. Do tego dochodzi presja czasu, ponieważ często od zaliczenia tego egzaminu zależy czy dany student/dana studentka może podejść do obrony pracy licencjackiej czy magisterskiej ……

Tylko gdy potraktujemy problem poważnie, tylko gdy zdamy sobie sprawę z tego, że przygotowanie do tego egzaminu to umiejętności, które będziemy wykorzystywać w pracy:

a) podczas negocjacji biznesowych,

b) podczas wystąpień publicznych połączonych np. z analizą grafów

c) podczas konferencji, spotkań międzynarodowych, wyjazdów biznesowych

d) gdy trzeba będzie np. napisać raport czy formalne zapytanie do firmy XYZ

dopiero wtedy uda nam się przygotować do tego egzaminu.

Nasz mózg lubi wiedzieć dlaczego warto poświęcić cenny czas na naukę – dlaczego przez klika tygodni i/lub miesięcy warto zdyscyplinować się i zabrać na poważnie do pracy jaką jest nauka obcego języka.

Studenci często mówią, że ich znajomi już zaczęli pracę w firmie XYZ, że tam już używają języka obcego w praktyce. Nie ma rzeczy niemożliwych. Gdy rozplanuje się naukę na partie materiału możliwe do ogarnięcia, to nauczenie się biznesowego angielskiego nie będzie aż tak uciążliwe jak się wydaje.

Dodatkowo warto zapamiętać, że tą całą wiedzę trzeba powtarzać, by się utrwaliła. W przeciwnym razie to, czego się nauczyliśmy – wyparuje nam z głowy.

Jeśli dziś nauczyliśmy się 20 nowych słów, to warto je powtórzyć za 2 dni, a następnie np. po 5 dniach, już z nową partią materiału. I analogicznie, gdy za 3 tygodnie opanowujemy nowe słówka, cały czas pamiętamy o tym, by powtórzyć te trudniejsze z początku nauki. Pomocne są w tym własnoręcznie zrobione fiszki, żółte zakreślacze i …. dużo samodyscypliny. (Pamiętajmy by na początku, przez pierwsze parę tygodni zacząć np. od około 20 nowych słów, a nie od razu 100, by się nie zniechęcić).

Nie zawsze będzie nam się chciało powtarzać materiał, ale warto się przełamać i iść do przodu, nawet jeśli na początku będzie nam to wszystko szło wolniej niż byśmy chcieli.

W nauce najważniejsza jest motywacja – egzamin egzaminem, ale warto zadać sobie pytanie: po co ja się będę tego uczyć? Czy to mi się przyda? Czy warto poświęcić na ten cel tak dużo czasu? (w przypadku osób, które nie pracują – warto poświęcić minimum około 2h dziennie na zrobienie fiszek, powtórzenie starego materiału i ogarnięcie pracy domowej pod kątem egzaminu).

Warto podejść do tego egzaminu ze świadomością, że uczę się dla siebie i że te umiejętności na pewno wykorzystam niezależnie od tego czy będę pracować w średniej firmie czy w międzynarodowej korporacji.

Good luck and …. Never give up!

Artykuł numer 2: 

Jak zacząć się przygotowywać do egzaminu z zakresu Business English na poziomie B2? – część I/nauka słownictwa i podstaw gramatycznych

Wielu studentów zastanawia się jak pogodzić naukę z pracą, a tym bardziej z trudniejszymi egzaminami językowymi. które pozostały do zaliczenia we wrześniu.

 

Pytanie jest tylko jedno – Jak rozplanować sobie naukę, by stopniowo przyswoić sobie najważniejsze zagadnienia?

Problem często jednak polega w tym, że aktualny stan wiedzy większości studentów, którzy proszą o pomoc nie jest często nawet na poziomie  B1. (np. brak opanowanych III form czasowników w piśmie i w mowie; brak wiedzy na temat podstawowych zdań warunkowych, brak wiedzy na temat różnic między podstawowymi czasami – np. problemy rozróżnieniem  Past Simple od Present Perfect w praktyce, w zwykłych zdaniach dnia codziennego)

A zatem jak ogarnąć tak dużą porcję materiału w tak krótkim czasie? (Jak parę tygodni od lipca do początku września)

Dyscyplina, dyscyplina i raz jeszcze dyscyplina. Jak dobrej rangi brazylijski piłkarz trzeba sobie powiedzieć wprost: od dziś codziennie będę trenować, żeby osiągnąć sukces.

Od 2 do 3 godzin samodzielnej pracy dziennie – poza konsultacjami z lektorem, który uczy mówić oraz tłumaczy najistotniejsze zagadnienia, te które są obowiązkowe na egzaminie. W domu – najważniejsze są powtórki – w przypadku gramatyki, gdzie jest dużo nielogicznych dla nas Polaków konstrukcji – powtórki to podstawa. Pracochłonne, ale najskuteczniejsze w tym przypadku są fiszki. Ważne jest, abyśmy te fiszki zrobili sami. Wtedy najszybciej się uczymy. Nauka pod egzamin pisemny jest dość specyficzna – często lektorzy nie zwracają wtedy uwagi na mówienie. Ja doradzam, by na tych fiszkach z gramatycznymi zdaniami dopisać także wymowę. Wtedy nauka ma sens, ponieważ wiem, że dana osoba wykorzysta tą wiedzę nie tylko podczas egzaminu, ale także w pracy czy na różnego rodzaju wyjazdach.

Dla osób, które do tej pory raczej  nie uczyły się aktywnie języka, warto jest by dany lektor opracował dodatkowe materiały, w których te trudne zagadnienia będą – mogą to być np. krótkie scenki z życia wzięte (np. w restauracji czy na lotnisku). Dzięki temu, oprócz typowego biznesowego słownictwa, dany student zobaczy w ogóle sens nauki i będzie mu się łatwiej zmotywować do nauki.

Najważniejszy jest aspekt psychologiczny czyli uświadomienie sobie, że przez najbliższe tygodnie trzeba będzie poświęcić czas na treningi związane z nauką języka. Nie da się bowiem przygotować do egzaminu tylko chodząc na zajęcia raz czy dwa razy w tygodniu i czytając notatki od czasu do czasu. Bez włożenia konkretnego wysiłku w naukę, nie będzie rezultatów.

Zanim przejdzie się do rozwiązywania trudniejszych zadań z poziomu B2 czy C1 warto opanować podstawy, które wypunktowałam poniżej. Bez tego nie da się ani zrozumieć tekstu czytanego, ani poprawnie zrobić gramatyki czy słuchania lub zadań związanych z pisaniem wypracowań.

  1. Nauka podstawowych słówek i zwrotów (na początek proponuję zrobienie około 500 fiszek polsko-angielskich łącznie z wymową. By zdać egzamin, na pewno trzeba będzie dopisać jeszcze około 1,000 nowych słów)
  2. Podstawowe czasy, minimum 4 – 6.
  3. Podstawy podstaw z zakresu strony biernej, by po paru tygodniach ogarnąć trudniejsze zagadnienia.
  4. Umiejętność rozróżnienia zdań warunkowych i zastosowania ich także w praktyce
  5. Umiejętność zadawania pytań pośrednich i bezpośrednich
  6. Mowa zależna – w różnych wariantach
  7. Rozróżnianie rzeczowników policzalnych od niepoliczalnych, łącznie z zagadnieniami typu few, a few, little, a little
  8. Praktyczne użycie czasowników modalnych – począwszy od prostszych zdań skończywszy na trudniejszych zagadnieniach.

Najważniejsze to się nie załamywać, tylko krok po kroku, dzień po dniu uczyć się między innymi z samodzielnie utworzonych fiszek. Postęp przyjdzie szybciej niż nam się wydaje. Trzeba być po porostu konsekwentnym w działaniu.

Dodatkowo warto często odtwarzać płytę, która jest załączona do podręcznika z biznesowymi zagadnieniami – z mp3 oraz z plikami wideo. Jest z w nich dużo ciekawych zagadnień, które z pewnością wykorzystamy także w naszej pracy na co dzień w firmie XYZ.

Życzę powodzenia i wytrwałości w nauce!!!

Rada dla tych osób, które mają niski poziom wiedzy (czyli lekkie B1), a chcą za parę tygodni podejść do egzaminu – nie dajcie się zjeść stresowi! Lepiej teraz zacząć się uczyć krok po kroku z własnych, samodzielnie zrobionych fiszek niż nie zrobić nic. Nawet jeżeli potknie wam się noga i nie zaliczycie egzaminu za pierwszym podejściem, to wtedy będziecie mieć już nauczone podstawy i będzie wam łatwiej ogarnąć z lektorem trudniejsze zagadnienia z poziomu B2, by podejść do egzaminu raz jeszcze. Naprawdę warto się do tego przyłożyć, ponieważ ta wiedza przyda się bardzo w przyszłej pracy zarówno w Polsce oraz za granicą.

Never give up! And …. Remember – Practice makes perfect!

 

Artykuł numer 1: Które metody nauki języków obcych są efektywne?

Często słyszę: W jaki sposób najlepiej przyswoić sobie wiedzę? Która metoda jest najlepsza? Hmmm… wiele zależy od tego jaką motywację mamy i czy jesteśmy wytrwali.

 

Poniżej przedstawię kilka metod nauki języka. Mam nadzieję, ze choć dla paru osób będą one przydatne. 


Filmy, filmy i jeszcze raz filmy ….

Przede wszystkim polecam oglądać filmy po angielsku z angielskimi napisami (tak około 20 minut dziennie). Nawet jeżeli na początku zrozumiemy tylko 10%, to i tak warto, ponieważ najważniejsze jest to, by osłuchać się z językiem.

www.netflix.com to ciekawa strona, na której przez pierwsze 30 dni można całkowicie za darmo oglądać różnego rodzaju filmy. Tak, trzeba przy rejestracji podać numer karty kredytowej czy debetowej, ale serwis jest w porządku. Po 30 dniach, gdy nie przedłużymy usługi, to nie pobierane są żadne dodatkowe koszty. Po prostu nie mamy już dostępu do usługi. Netflix to dobre rozwiązanie, ponieważ filmy można oglądać także na ekranie telefonu. Dzięki temu nawet w dalszej podróży można przyswajać sobie wiedzę, uczyć się nowych zwrotów, utrwalać wymowę konkretnych słów. Gdy podróżowałam, poznałam wiele ciekawych osób i często zadawałam im pytanie. “Hmm…. dobrze mówisz po angielsku i to z amerykańskim akcentem. Wow. Gdzie się tak dobrze nauczyłaś/nauczyłeś mówić?” Odpowiedź z reguły była jedna: “przede wszystkim z amerykańskich filmów:)”

 

Spotkania z obcokrajowcami np. z USA, Anglii a także Włoch czy Hiszpanii…

Dobrym rozwiązaniem jest np. American Corner w Łodzi (https://www.facebook.com/americancornerlodz/?pnref=story)

By skorzystać z darmowych zajęć prowadzonych przez Amerykanów należy się wcześniej zapisać e-mail’owo, ale naprawdę warto. Tematyka konwersacji jest bardzo zróżnicowana i często dotyczy bieżących tematów ekonomiczno-polityczno-kulturowo-społecznych. (Jak np. wybory prezydenckie w USA, ale także inne lżejsze tematy są podczas konwersacji poruszane).

Dotychczasowy e-mail do rejestracji to: lodzlibrary@gmail.com

 

Pozostałe metody

Lektor z charyzmą i ciekawymi materiałami


Dobrze jest zrobić porządny rekonesans i wybrać takiego lektora, który nam najbardziej pasuje. By nauczyć się porządnie mówić w danym języku warto wybrać takie zajęcia, gdzie będzie równowaga między mówieniem (ok 80%), a gramatyką (ok 20%).

Gdy już płacimy za zajęcia, to warto zwrócić uwagę na to czy lektor daje ciekawe materiały. Materiały powinny być tak skonstruowane, by można było do nich wrócić także po paru miesiącach czy latach. (np. materiały dotyczące ustnej i pisemnej analizy wykresów, negocjacji z kontrahentami w języki angielskim, itd). Najważniejsze jest to , by nie płacić za tzw. powietrze.


Tak, by znaleźć dobrego lektora – to zajmuje sporo czasu, ale warto, ponieważ w przyszłości na 5 minut przed tzw. ważnym spotkaniem biznesowym już tylko spoglądacie Państwo w porządnie przygotowane materiały i można iść dalej.


Własnoręcznie przygotowane fiszki


Jedną z moich ulubionych metod są fiszki. Najlepiej, gdy wykonamy je sami, ponieważ wtedy mózg przyswaja wiedzę znacznie szybciej. Istotne jest to, by na jednej stronie napisać słówko po angielsku razem z wymową, na drugiej stronie po polsku. Dopisanie przykładowego zdania, w którym to słowo występuje spowoduje, że nasz mózg szybciej ogarnie temat. W trakcie powtórek ważne jest także, by dorysować nawet symbolicznie skojarzenie, które dane słowo wywołuje. Polecam, by tych fiszek było tylko parę dziennie, ponieważ ważna jest jakość, a nie ilość.


Można także skorzystać z fiszek wyprodukowanych przez wiele różnych firm, które znajdują się na rynku. Wtedy polecam, by wybrać takie fiszki, które da się odtworzyć także na telefonie czy komputerze łącznie z wymową i przykładowym zdaniem. (np. fiszki Supermemo)


Powodzenia!